Co do tego, że klauzule przeliczeniowe w umowach banków pozwoliły na dowolną regulację świadczenia kredytobiorcy nie ma już w orzecznictwie wątpliwości. Sądy powszechnie przyznają, że klauzule takie mają niedozwolony charakter i nie wiążą stron. Pojawił się jednak istotny problem w orzecznictwie odnośnie tego jaki skutek dla umowy i jej dalszej realizacji ma stwierdzenie braku związania niedozwolonymi zapisami.

Pojawiły się trzy główne koncepcje – odfrankowanie a unieważnienie umowy frankowej

Pierwsza zakłada, że do umowy sąd może wprowadzić kurs średni NBP. Zgodnie z drugą umowę należy „odfrankować”, tj. przeliczyć na nowo tak, jakby była od początku kredytem złotówkowym ale opartym na oprocentowaniu niezmienionym, tj. najczęściej na wskaźniku LIBOR. Zgodnie z trzecią koncepcją umowę należy unieważnić w całości.

Odfrankowienie a unieważnienie umowy frankowej
  1. Czy umowę można uzupełnić o kurs średni NBP? Do 2019 r. często zapadały orzeczenia oddalające roszczenia powodów – kredytobiorców, z uwagi na stwierdzenie przez sąd, że faktycznie umowa kredytu gwarantuje bankowi dowolnie wyznaczanie kursu franka szwajcarskiego, jednak wystarczy, aby sąd nakazał w tym zakresie stosować kurs średni NBP dla franka szwajcarskiego i umowa może w takim kształcie dalej wiązać strony. Przy takim przyjęciu umowa pozostaje ważna, kredytobiorca dalej wystawiony jest na ryzyko wzrostu kursu franka szwajcarskiego, a bank obowiązany jest zwrócić mu jedynie dotychczas pobrane „spready”, tj. kwoty uiszczone w wyniku stosowania własnego kursu banku. Najczęściej jest to kwota od kilku do kilkunastu tysięcy złotych. Takie orzecznictwo budziło wiele kontrowersji. Ostatecznie 3 października 2019 r. wypowiedział się w tej kwestii Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie  C-260/18. Trybunał stwierdził, że sąd nie może dowolnie, na podstawie zwyczajów (kurs średni NBP często zwyczajowo stosuje się w wielu umowach gospodarczych z elementem walutowym) uzupełniać klauzul, które uznał za niedozwolone. Taki zapis winien być wykreślony z umowy w całości, a nie „naprawiony” przez sąd. Na takie stanowisko Trybunału wpłynęła też zasada, zgodnie z którą brak związania klauzulami niedozwolonymi ma charakter odstraszający dla przedsiębiorców. Gdyby bowiem przedsiębiorca konstruujący umowę miał świadomość, że gdy sprawa trafi przed sąd, to co najwyżej umowa zostanie przywrócona do stanu „sprawiedliwego”, nie miałby wiele do stracenia i żaden bodziec nie powstrzymywałby go przed umieszczaniem w umowach zapisów krzywdzących konsumentów. 
    Stanowisko Trybunału potwierdził Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 11 grudnia 2019 r.  w sprawie o sygnaturze V CSK 382/18. Mimo wszystko Sąd Apelacyjny we Wrocławiu nadal stoi na stanowisku, że takie uzupełnienie umowy kursem średnim NBP jest dopuszczalne. Ostatecznie rozstrzygnąć ma w tej kwestii Sąd Najwyższy uchwałą składu całej Izby Cywilnej w dniu 25 marca 2021 r.
  1. Pod popularnym określeniem „odfrankowania” rozumie się przyjęcie przez sąd, że klauzule przeliczeniowe zawarte w umowie są niedozwolone ale nie prowadzi to do nieważności całej umowy, która może dalej obowiązywać między stronami bez tychże zapisów. Skutek praktyczny jest taki, że przy kredycie indeksowanym (gdy kwota kredytu w umowie jest wskazana w PLN) otrzymujemy kredyt złotówkowy oprocentowany jak kredyt frankowy. Wówczas w procesie sądowym biegły dokonuje symulacji jaką kwotę powodowie (kredytobiorcy) powinni byli wpłacić do banku gdyby kredyt był od początku kredytem złotówkowym oprocentowanym jak kredyt frankowy. Z takiej kalkulacji najczęściej wynika, że przy tradycyjnym kredycie hipotecznym kredytobiorcy dokonali nadpłaty w wysokości od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy złotych. Tę kwotę sąd zasądza od banku na rzecz powodów. Ponadto przy takiej symulacji kapitał kredytu w złotówce jest znacznie niższy. Na przyszłość kredyt pozostaje złotówkowy – jest niezależny od wahań kursu franka szwajcarskiego.
    Gdy kredyt był denominowany (kapitał kredytu wskazany został w umowie w CHF) istnieje jednak ryzyko, że sąd uzna, iż po wykreśleniu samych klauzul przeliczeniowych kredyt pozostaje kredytem walutowym. 
    Odfrankowanie umowy kredytu było często orzekane przez sądy do roku 2019 włącznie. Do takiego rozwiązania przychylił się też Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 4 kwietnia 2019 r. (sygn. akt III CSK 159/17).
  1. Od roku 2020 sądy zaczęły częściej orzekać nieważność całej umowy kredytu zawierającej niedozwolone klauzule przeliczeniowe (zarówno w przypadku kredytów indeksowanych jak i denominowanych). Zwrot w kierunku unieważnienia spowodował wyrok Sądu Najwyższego z dnia 11 grudnia 2019 r. (sygn. akt V CSK 382/18), w którym to SN odszedł od prezentowanej wcześniej koncepcji odfrankowania na rzecz unieważnienia umowy kredytu. 
    Unieważnienie umowy kredytu oznacza przyjęcie, że umowa na gruncie prawnym nigdy nie miała miejsca. Strony winny zatem zwrócić sobie wszelkie zobowiązania jakie względem siebie świadczyły. Kredytobiorca powinien zwrócić do banku kwotę otrzymaną w ramach wypłaty kredytu, bank zaś powinien zwrócić równowartość wszystkich wpłaconych do dnia wyroku rat spłaty kredytu.

Teoria dwóch kondykcji i teoria salda

W związku z unieważnieniem umowy pojawia się problem w jakim trybie rozliczyć strony umowy. Czy każda ze stron ma niezależne roszczenie do drugiej o zwrot wypłaconych kwot i może dochodzić tego roszczenia przed sądem (klient pozywa bank, a bank pozywa klienta), czy też powstaje jedno roszczenie po tej stronie, która świadczyła więcej o zwrot dokonanej nadpłaty. Są to kolejno tzw. teoria dwóch kondykcji i teoria salda. Do chwili obecnej sądy nie wypracowały w tym zakresie jednolitego stanowiska.

Teoria salda a teoria dwóch kondykcji

Różnicę między teorią salda a teorią dwóch kondykcji dobrze obrazują dwa przykłady:

  1. Kredyt jest nadpłacony. Klient uzyskał od banku kredyt w wysokości 100 000 zł. Wpłacił do banku już 200 000 zł. Kredyt jest w trakcie spłaty, tj. nie został jeszcze całkowicie spłacony. Klient pozwał bank o: unieważnienie umowy kredytu i zasądzenie od banku na jego rzecz kwoty 200 000 zł. 
    Gdy sąd będzie zwolennikiem teorii salda wyrok będzie wyglądał następująco:
    Sąd stwierdzi nieważność umowy kredytu, zasądzi od banku 100 000 zł a w pozostałym zakresie oddali powództwo. W takim wypadku bank już nie będzie miał możliwości pozwania kredytobiorcy o zwrot wypłaconego kapitału, bo strony zostały rozliczone przez sąd.
    Gdy sąd będzie zwolennikiem teorii dwóch kondykcji wyrok będzie wyglądał następująco: sąd stwierdzi nieważność umowy kredytu i zasądzi od banku 200 000 zł. W takim wypadku bank będzie mógł niezależnie dochodzić od klienta 100 000 zł. 
  1. Kredyt nie jest nadpłacony. Klient uzyskał od banku kredyt w wysokości 100 000 zł. Dotychczas klient wpłacił do banku kwotę 50 000 zł. Kredyt jest w trakcie spłaty, tj. nie został jeszcze całkowicie spłacony. Klient pozwał bank o: unieważnienie umowy kredytu i zasądzenie od banku na jego rzecz kwoty 50 000 zł. 
    Gdy sąd będzie zwolennikiem teorii salda wyrok będzie wyglądał następująco:
    Sąd stwierdzi nieważność umowy kredytu, w zakresie roszczenia o zapłatę powództwo oddali. W takim wypadku klient będzie musiał oddać do banku jednorazowo kwotę 50 000 zł i w tym zakresie bank będzie mógł pozwać klienta. Bank nie będzie mógł jednak pozwać klienta o pozostałe 50 000 zł, bo strony zostały w tym zakresie już rozliczone przez sąd. 
    Gdy sąd będzie zwolennikiem teorii dwóch kondykcji wyrok będzie wyglądał następująco: sąd stwierdzi nieważność umowy kredytu i zasądzi od banku 50 000 zł. W takim wypadku bank będzie mógł niezależnie dochodzić od klienta 100 000 zł. 

Ostatecznie rozstrzygnąć ma w tej kwestii Sąd Najwyższy uchwałą składu całej Izby Cywilnej w dniu 11 maja 2021 r.