Masz kredyt w euro i spokojnie spłacasz raty, bo „przecież nie jesteś frankowiczem”?
Możesz skrócić okres spłaty nawet o 10 lat albo odzyskać z banku kilkaset tysięcy złotych – nawet jeśli kredyt jest już dawno spłacony.
Kluczem są ukryte w umowie klauzule abuzywne, o których większość eurowiczów nie ma pojęcia.
Kluczowe wnioski z filmu
Sprawdź czy Twój kredyt w euro może zostać unieważniony – największy potencjał do unieważnienia dotyczy umów zawartych w latach 2002–2014, często przez małżeństwa i osoby o wysokich dochodach.
Pamiętaj, że kredyt waloryzowany do euro to nie gwarancja „bezpiecznego” kredytu – banki sprzedawały kredyty w euro jako produkt VIP: niższe oprocentowanie, niższa prowizja, „stabilna” waluta i obietnica rychłego wejścia Polski do strefy euro.
Uświadom sobie, że to, że EUR nie wzrosło tak jak CHF nie oznacza braku wad w umowie – wielu eurowiczów myśli: „nie mam franka, więc wszystko jest w porządku”, choć ich umowy zawierają takie same błędy, jak masowo unieważniane kredyty frankowe.
Poznaj typowe błędy w umowach kredytów euro – były to klauzule abuzywne polegające m.in. na jednostronnym ustalaniu kursu przez bank, spread jako ukryta opłata oraz przerzucenie praktycznie całego ryzyka kursowego na klienta.
Zrozum, że schemat kredytów euro i frankowych jest identyczny – klient kupował nieruchomość w złotówkach, sprzedający dostawał złotówki, a tylko bank rozliczał wszystko w euro według własnych tabel kursowych.
Nie licz na ustawę i ugody z bankiem – ustawa „dla frankowiczów” w praktyce wyłącza kredyty euro, a banki unikają proponowania eurowiczom sensownych ugód.
Weź pod uwagę czas trwania procesu – w zależności od sądu sprawa trwa zwykle od kilkunastu miesięcy do około trzech-czterech lat, po czym często dochodzi do prawomocnego unieważnienia umowy lub ugody z bankiem.
Zrozum, co finansowo oznacza unieważnienie umowy – strony „oddają sobie” nawzajem to, co sobie świadczyły: klient zwraca kapitał, a bank oddaje wszystkie raty i opłaty; po ok. 2 latach procesu, w wyniku naliczenia odsetek i dalszych spłat zwykle wychodzi nadpłata wypłacana klientowi.
Sprawdź, czy kwalifikujesz się do pozwu – największe szanse mają konsumenci, którzy zaciągnęli kredyt przed 2014 r. na cele mieszkaniowe, ale coraz częściej pozytywne wyroki uzyskują też spółki i jednoosobowe działalności gospodarcze.
Zacznij od bezpłatnej analizy umowy – realna decyzja o pozwie jest możliwa dopiero po analizie klauzul abuzywnych zawartych w umowie kredytu, wyliczeniu potencjalnych korzyści i sprawdzeniu, czy roszczenia się nie przedawniły.
„Złota myśl” z filmu
💡 Twoja umowa kredytu w euro może mieć dokładnie te same wady, co umowy frankowe, które są masowo unieważniane w polskich sądach – bez znaczenia dla oceny kwestii prawnych jest to czy kurs EUR wzrósł tak samo jak CHF.
Pro Tip – od czego zacząć, żeby nie marnować czasu
Nie zakładaj, że „skoro raty mnie nie bolą, to wszystko jest OK” – to, że nie odczułeś drastycznego wzrostu rat, nie oznacza, że bank nie zawarł w umowie klauzul abuzywnych.
Traktuj analizę umowy jak bezpłatny audyt finansowy – przesłanie umowy do bezpłatnej analizy pozwala sprawdzić, czy masz szansę skrócić okres spłaty kredytu lub odzyskać nadpłatę rzędu nawet kilkuset tysięcy złotych.
Poproś o konkrety w liczbach – dobrze przeprowadzona analiza powinna odpowiedzieć na trzy pytania: czy są klauzule abuzywne, jaka kwota może do ciebie wrócić oraz czy część roszczeń nie uległa już przedawnieniu.
Podsumowanie – co zrobić teraz?
Jeśli masz kredyt w euro zaciągnięty przed 2014 rokiem, istnieje realna szansa, że twoja umowa zawiera błędne zapisy podobne do tych z umów frankowych.
Unieważnienie takiej umowy zwykle oznacza zamknięcie kredytu po około dwóch latach procesu i zwrot nadpłaconych kwot, zamiast dalszych 5–10 lat spłaty.
Pierwszym, najprostszym krokiem jest wysłanie swojej umowy do bezpłatnej analizy i dopiero na tej podstawie podjęcie decyzji, czy opłaca ci się wejść w spór z bankiem.